W drogę. Ckliwy wpis dla wszystkich świętych.

Autor: Joanna Lech , Gatunek: Proza, Dodano: 02 listopada 2012, 12:45:55

I pośród te mgliste sny wjeżdża nagle stary polonez; zakręca, błyska światłami i ostro hamuje, z piskiem opon zatrzymując się tuż, tuż przed słupem, na chodniku, tuż pod moim blokiem. Pod samym oknem, więc widzę, jak wyskakują z niego babcia z dziadkiem, radośnie machają i już zaczynają wyciągać z przepastnego bagażnika te wszystkie reklamówki, torby i inne pudełka z prowiantem i już zasuwają z tym wszystkim do mnie, na górę. Że tylko na minutkę, tylko na chwilę, po drodze wpadli; tylko zobaczyć tą twoją chałupę i już będą uciekać, już biec z powrotem, bo jeszcze droga daleka. Ale zdejmują buty, wkładają kapcie wyciągnięte z babcinej torebki i rozglądając się ciekawie na wszystkie strony, przycumują na kanapie; żeby ich gościć. To może herbaty, pytam. Dobre, dobre. A ukrój tam, Asiu, biszkopta kawałek, patrz, jaki ładny przywiozłam, świeżo pieczone, co wczoraj- mówi babcia, zrywając się na równe nogi. I w bamboszach sunie po kuchni: a tu masz jeszcze masełko wiejskie, dobre, tu dżemik świeży, sama robiłam, mleko to wsadź do lodówki od razu, bo prosto od krowy. I co tam jeszcze było pod ręką, kilka ciasteczek zastałych po księdzu, co wpadł z wizytą, garść malin z działki, bułki ze śniadania. A o się mają zmarnować! My nie przejemy, tłumaczy dziadek i wpycha mi ukradkiem dziesiątkę do kieszeni; a tu coś na nowe mieszkanie, tylko nie wydaj wszystkiego na lody, szepcze donośnie, puszcza oko i pstryka mnie w nos. I zanim zdążę podziękować (zdziwić się, zaśmiać, obudzić) ucieka już na klatkę zapalić, choć przecież nigdy nie palił. Babcia drepce po mieszkaniu, zagląda do szuflad i krząta się, jak zawsze, jak to dawniej robiła, gdy jeszcze w pełni sił i energii jeździła po całej rodzinie, hen, daleko po kraju. I ledwo te dwa łyki herbaty wysiorbie, już muszą lecieć. Bo już jada dalej, z powrotem, a nie nie, nie mogą zostać, bo przeca znicze nie zapalone, kwiatków nikt nie podleje, koty głodne pod drzwiami czekają. Dziadek pakuje reklamówki do samochodu, wciąż tak samo surowy, zgarbiony, z podkręconym wąsem, ale znów puszcza oko, uśmiecha się, jakby bardziej zadowolony teraz, niż był kiedykolwiek. Jeszcze dwa całusy w policzki i już zasiada za kierownicą; skupiony, wpatrzony w drogę. Babcia jeszcze obrazek święty poprawi, różaniec zwisający z lusterka chwyci, przeżegna się i już jadą, z piskiem opon i trąbieniem, tylko kurz za nimi opada i muzyka biesiadna jeszcze przez chwilę dudni po ulicy. Pewno machają zza zakrętu, ale już mgła i ciemno; już ich nie ma.

 

Fragment tekstu, pierwsza część, a po całość zapraszam na stronę notatkizfrontu.blogspot.com

Komentarze (6)

  • Powiem tak, tekst jest taki sobie, nie ma właściwie w sobie nic atrakcyjnego w temacie. Ale można tu na jego przykładzie pokazać błędy, podstawowe błędy prozaika -
    1) "zakręca, błyska światłami i ostro hamuje, z piskiem opon zatrzymując się tuż, tuż przed słupem, na chodniku, tuż pod moim blokiem" - wszędzie tam, gdzie sie tylko da, należy unikać imiesłowów, więc powinno być
    "zakręca, błyska światłami, ostro hamuje i z piskiem opon zatrzymuje się tuż tuż przed słupem, na chodniku, tuż pod moim blokiem"
    2) "i już zasuwają z tym wszystkim do mnie, na górę. Że tylko na minutkę, tylko na chwilę, po drodze wpadli; tylko zobaczyć tą twoją chałupę i już będą uciekać, już biec z powrotem, bo jeszcze droga daleka. Ale zdejmują buty" - tu należało zaryzykować i zapisać tak:
    "...i już zasuwają z tym wszystkim do mnie, na górę. Że tylko na minutkę, tylko na chwilę, wpadliśmy po drodze; tylko zobaczyć tą twoją chałupę i już będziemy uciekać, już biec z powrotem, bo jeszcze droga daleka. Ale zdejmują buty..."
    Itd itp, w sumie nie chce mi się tego tak dogłębnie analizować - więc reasume, tekst poprawny, mógłby być lepszy, ale i tak jest nieatrakcyjny. Rada - więcej akapitów. Tytuł do bani. I szukać tematów (raczej nierodzinnych).

    • Ola ;)
    • 02 listopada 2012, 13:08:02

    Oddaje klimat. Tyle że jakiś taki... zwykły, nie zaciekawia. Roman ma niestety rację.
    W kwestii imiesłowów się nie zgodzę - nie rażą.

  • Roman ma rację

  • Z tymi imiesłowami to święta racja
    Roman jak chcesz to potrafisz powiedzieć coś sensownego
    oby częściej

  • "tę twoją chałupę", Romanie K. - nie "tą", przybłędo.

  • I MIĘDZY te mgliste sny... Pierwszy człon tytułu w porządku, dość sporo jest zgrzytów stylistycznych jak na tak krótki tekst, a nawet niekoniecznie zgrzytów, ale niezręcznych, brzydkich sformułowań w rodzaju "różaniec zwisający z lusterka CHWYCI". Lepiej byłoby chyba: "muśnie opuszkami palców/palcami" albo coś takiego, ale wtedy jakoś inaczej to trzeba by. Tekst nie rozbraja, ale ma w sobie pewną urodę.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się