has anybody seen my baby?

Autor: Karol Ketzer, Gatunek: Poezja, Dodano: 30 grudnia 2011, 20:26:38

Joanna Lech nie może jeszcze umrzeć, mimo tego co sama pisze
na portalu społeczniościowym facebook.

Musi poczekać na Micka Jaggera,
–Ja odejdę pierwszy – powiedział jej tego samego wieczora,
o którym wspomina Mroziński, poeta skupiający
się niestety wyłącznie na ogółach i ozdobnikach.

–Dobrze, ale to już chyba niedługo – żartuje w swoim stylu Joanna,
Mick uśmiecha się, starannie przemilcza wszystkie
sposoby, który pozwoliły mu dożyć aż do dzisiaj.

Oczywiście jest końcówka grudnia. Nabrzmiały rok za chwilę pęknie.
Dziwny niepokój ogarnia nagle Joannę. Cakowicie niewytłumaczalna
zapaść, teraz już rozumie, że to nigdy nie był dobry tytuł na tomik.

Kiedy Jagger wychodzi do łazienki, ucieka z Chinatown
najszybszą taksówką we wszechświecie.

Mick kończy herbatę sam. Mruczy pod nosem
melodię swojej piosenki.

 

 

 

 

***patrz też: SUWENIRY SZCZĘŚCIA  K.Mroziński

Komentarze (10)

  • Zgadzam się co do fragmentu o Mrozińskim.

  • Mnie tutaj nic nie zatrzymuje.

    • a a
    • 30 grudnia 2011, 20:41:27

    Mnie też nie.

  • mnie się podoba, że kojarzę nazwiska ;-)

  • no wiesz, każdy zna Micka Jaggera ;]

  • To nie boks. To elegancki pojedynek na rapiery.

  • Pana KK z panem KM

  • Podoba mi się ten pojedynek, choć pani Joanna padła tu ofiarą, przypuszczalnie niewinną i może nawet nieświadomą. :) Może ona sama rozsądzi, kto jej lepiej przypadnie do gustu. W mojej opinii jest 1:0 dla pana Mrozińskiego, a to ze względu na styl, bardziej skondensowany i uporządkowany. Jednak ten wynik może się szybko zmienić, jak to w sporcie bywa. ;) Pozdrowienia dla podejmującego rękawicę.

  • oczywiście, ze 1:0 dla niego, ogóły i ozdobniki są w modzie

  • Nie poddawaj się. :) Będę Tobie kibicować.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się