0011-5622-trans__1__b_sml_120

Trans

Autor:  Joanna Lech
Gatunek: Poezja
Wydawca: Instytut Mikołowski
Data wydania: 2016
Data dodania:  06 marca 2016, 15:05:10
ISBN: 978-83-65250-12-4

Krótki opis:

http://www.dwutygodnik.com/artykul/6402-wiersze.html

Fragment:

Jakby z rozpędu

Berlitz
Seam

 

W spektaklu tym odgrywam wszystkie role, kolejno

ściągam słuchawki, ociekam żywicą i mówię o deszczu.

Stoję tak nieruchomo, jakbym parzyła, mówię o deszczu,

bo jestem rzeką, mówię, że upał, bo lepisz się do mnie

oczami, ale nocą, mówiłeś, śniło ci się, jak wyłam.

 

I to, jak wbijałam gwoździe w śliwki (kamieniem).

Klęczałam na śniegu, chciałam wyssać ci szpik (z łopatek)
(chciałbyś) (z łopatek czy z bioder?) Zataczałam łuki
w powietrzu (rękami?) i wyłam. Zagrażałam światu.

 

 

 

Mrówki w cukrze

Heart in a cage
The Strokes

 

 

Teraz wiem na pewno: jesteś dynamitem. Językiem

ognia i chlebem; kiedy myślę o wybuchach na słońcu,

myślę o tobie, gdy leżysz na brzegu gasnącej ulicy

i krzesasz. W mieście pełnym latarni byłeś wąskim,

ciemnym pęknięciem. Chciałam rzucić w ciebie

kamieniem i skruszyć, coś dla ciebie zapomnieć.

Odwrócić bieg rzeki.

 

Chciałam ci coś wyjaśnić, ale przyszedł maj, oślepiło

mnie słońce i na chwilę pomyliłam cię z chłopcem,

który tańczył na krze, umiał zaklinać łabędzie.

Ty jak nikt inny potrafisz znikać. Nabierasz wody

w usta tak bardzo, że sam w niej toniesz, straciłeś twarz

i dziś już nie chciałabym cię dotknąć, nawet tym wierszem.

 

Dzisiaj życzę ci dobrze i krótko, najlepiej z daleka.

Spokoju, żebyś więcej nie gubił butów. Kogoś,

kto przytrzyma ci głowę, gdy już zaczniesz dławić się

tą goryczą, skoro tak wolisz.

 

 

 

Tańcz, głupia, tańcz

Let me be
The Greenhornes

 

Dlaczego nie chciałaś zdjąć butów, gdy weszłaś

i zgasły nad tobą latarnie. Skoro zrzuciłaś je, gdy tańczyłaś.

Przecież to kłucie nie wzięło się znikąd. Ciemno i wiatr

zawiewa ci uszy, wyglądasz jak cytat z Bukowskiego,

słoneczko, gdy ruszasz biodrami i zgasły nad tobą latarnie.

Słońce, gdy wyjęłaś je z oka, okazało się drzazgą.

 

 

 

There is tu much pepper on maj paprikasz

 

Minor Work
Suuns

 

A to, że gdy nocą drętwieje mi ramię, śni mi się atak

malutkich ludzików w trawiastych spódniczkach,

z malutkimi włóczniami (są jeszcze drobniejsi

i upierdliwsi od mrówek).

 

A to, że gdy chcesz mnie zostawić, wyruszasz

w podróż czarną łodzią podwodną prawym brzegiem

Wisły i nie przestajesz spluwać.

Komentarze (2)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się