0012-4851-piosenki_pikinierow__1__b_sml_120

Piosenki pikinierów

Autor:  Joanna Lech
Gatunek: Poezja
Wydawca: Wydawnictwo FORMA. Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy
Data wydania: 2017
Data dodania:  28 kwietnia 2017, 18:01:49
ISBN: 9788365778000

Krótki opis:

"Piosenki pikinierów to wiersze, które śpiewają o śnie i zmysłach, życiu nocnym i dziennych poruszeniach, czasie utraconym i odzyskiwanym; to pieśni mijających się ludzi, melodie zakwitających dziewcząt i wkraczających w muzykę młodości chłopców. W cieniu losowych ironii, karuzeli żywota, pędzie doświadczeń biegnie bohaterka tych lirycznych wyścigów ze śmiercią i niepewnością, z przypadkowością zdarzeń i goryczą wiedzy o tym, czym jest egzystencjalny krach. Motta wierszy – cytaty z piosenek, czy tytuły piosenek, to nie tylko impulsy do opowieści, to nieodłączny element minut, to jasne punkty w ciemności bycia. W poetyckich miastach Joanny Lech kruszy się świat, a muzyka połączona ze słowami różnych wykonawców (m.in. Hole, Łoskot, Morphine, Nick Cave & The Bad Seeds, Nine Inch Nails, Pixies, PJ Harvey, Radiohead, Red Hot Chili Peppers) pomaga przezwyciężyć lęk istnienia, scalić rozpadającą się tożsamość, zlepić niedającą się zrozumieć świadomość i niepojętą nieświadomość. Istotą tych liryków jest poszukiwanie wolności, i niech nie zabrzmi to banalnie – to poezja niepodległości, krzyk swobody, ucieczka od zniewoleń. Joanna Lech penetruje pamięć, jej labirynty i korytarze, jej przestrzeń i miejsca, jej cierpkie ulice. Piosenki pikinierów to tom wierszy emocjonalnych, osobistych, gniewnych, ekspresyjnych, na przekór cierpieniu, rzezi świata, niesprawiedliwości losu. To gorączkowe wypatrywanie czułości." Paweł Tański

Fragment:

 

SEN POCIĄGA ZA SZNURKI

It's an ugly life
Electric President

 

Więc co na dokładkę? Kup mi kebab i powiedz,
że moje wiersze są dobre? Wszystko jest jasne,
kiedy jest noc. Tylko pamięć przereklamowana.
A motyw ładny. Jak tętent kopyt, który krzesałeś
potem palcami, tak, jak się ogień krzesze i śmiech.
Wyjdziemy z tej pętli, czy damy się związać?
I jeszcze, żebyś mnie teraz zakopał pod blokiem.
Wszystko jest cierpkie, kiedy jest deszcz.

 

To lepiej już się rzucić czy wisieć, ładować broń?
Podpal sobie stopy i idź z dymem, ale jak daleko?
I czy bańki tam będą? A prąd?

 

 

POWIEDZIAŁAM DZIŚ CZEŚĆ DO CAŁEJ MASY PSÓW I ANI RAZ DO NIKOGO

I Just Don't Know What To Do With Myself
The White Stripes

 

Widziałam; wzięłaś białą orchideę i ją zmieniłaś w niebieską sól.
We śnie pisałaś do mnie książkę cyrylicą, potem znalazłam pudełko
z mlecznymi zębami. Powiedziałam dziś 39 razy, że cię kocham
i już nie oddzwonię, nawet do drzwi. Znajdę sobie mydło
i będę w nie krzyczeć, wyobraź sobie; w cieniu, w Hotelu Yorba,
zgubiłam się. Oblizuję palce.

 

Wyobraź sobie: malutka przepaść, co się otwiera w klatce piersiowej,
co się otwiera nade mną, malutka. Tam, za zakrętem, wieje już teraz
i będzie mżyło; „minęły żniwa a głód nie mijał", w filmie o wojnie
zaczyna się rzeź.

 

 

SIEJĄC I NISZCZĄC

Search And Destroy
The Stooges

 

Niczego nie jesteś mi winien. Zostawiłam na progu
okruszki chleba i sierść i nie zobaczysz mnie więcej
w żadnym odbiciu, po prostu zniknę na dobre z sercem
pełnym po brzegi napalmu i otwartą w kieszeni brzytwą.

 

(Widocznie znów jestem tym zapomnianym chłopcem
i musisz mnie oślepić. Ktoś musi cię posiać).

 

I możesz nazwać to sobie, jak chcesz. Szukaniem lądu,
chwytaniem się lodu? Nawrotem? Ale już nie zobaczysz
mnie więcej i możesz zatrzymać sobie ten refren i świat,
który wybucha mi w gardle, jak średni dowcip.

Radioaktywność duszy w środku nocy.


Szczęście to rozgrzana broń; jednak za każdym razem
trzeba podnieść rękę troszeczkę wyżej, trzasnąć obcasami,

salutować do słońca.

 

 

KAŻDY JEST, GDZIE JEST I KAŻDY JEST GDZIE INDZIEJ

Flatlands
Chelsea Wolfe & Mark Lanegan

 

Po prostu nie mogłaś się oprzeć, śnieżynko? W skrzyni
z rybami wycieka lód. Rośnie czarna woda i dziwnie tu,
ciemno. Grzmoty na fiordach, niebo jasny granat
przechodzący w dreszcz. Sunie za nim pociąg z dmuchawców.
I jeśli to nas właśnie rozdziera, mówisz, to jest w tym styl.

Z płuc prosto na tory. Za zorzą, wzdłuż. Wszystko i tak
już masz w oku, iskierko. W jednej kresce soli, o, tu.

 

 

NIC, NIC

This Mess Where In
Thom Yorke & PJ Harvey

 

Nie wiem, za czym uciekasz. Nie zdążyłam ci nawet pokazać
chmur, które niebo stawia nad rondem jak bańki. I to, że się kręci
jak żarówka, to słońce, że drapie. Chciałam ci powiedzieć,
że kiedy zaszło nade mną, przez chwilę było wielkim,
czerwonym okiem. Mrugnęło i przypomniałam sobie; niepokój.


A teraz skrzypię. Bo poszłam nad rzekę i poruszam się jak pod folią.
To znaczy, że nie oddycham i może trzeba mnie zwinąć w kłębek.
Może lód też trzeba na coś nawinąć. Albo poprzecinać, nie wiem.

 

Bo chciałam ci tylko powiedzieć, ale zapisuję to sobie na ręce.
Że od dawna nic mnie tak nie ucieszyło, jak koniec świata.
I nawet nie słychać już wron. Ślady na śniegu układają się w wojnę.

 

 

MOŻE NIE WSZYSTKO STRACONE

Fall Apart
Death In June

 

Dziecko rozsypuje okruszki na stacji i śpiewa.
Chcę pójść za nim i zebrać, zanim je zjedzą zwierzęta.
W trawach pulsują zajęcze wargi, na torach monety
iskrzące jak rtęć. Chcę ci to powiedzieć, ale uderzam głową
o szybę i drgam. Gdy zamykam okno, przytrzaskuję palce.

 

Mam na myśli, że jeśli obudzę ciemność,
czy powinniśmy zapalić też ziemię?

Czy idąc tym tropem, wciąż można zakładać bajkę?

 

Ruchy tak wolne, jak te, tutaj. Szum, jeden trzask
i wąska wstęga dymu. Śmiech dzieci. Pasma jak te, tu.

 

Piosenki do czytania 

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się