0005-5150-not_73831-1024x768_b_sml_120

Nic z tego/ Nothing of this

Autor:  Joanna Lech
Gatunek: Poezja
Wydawca: OFF_PRESS, Londyn
Data wydania: 2012
Data dodania:  14 kwietnia 2012, 16:43:57
ISBN: 9780956394675

Krótki opis:

Dwie książki w jednej, „Zapaść” i „Nawroty” w oryginale oraz przetłumaczone na język angielski przez Marka Kazmierskiego. Książkę w strasznej cenie można zamówić na stronie OFF_PRESS http://off-press.org/main/off-news/joanna-lech-nothing-of-this-available-now/

Fragment:



Głód

 

Był w miejscach, w których ocieraliśmy się o brzeg. Na styku palców,

na przykład, w podbrzuszach. To było w czasach, kiedy mieszkaliśmy

w obcych domach, w cudzym świetle, kradzionym spod okien.

 

Byliśmy młodzi i jednakowo bladzi, z sinymi stopami.

Odpływ znaczył tyle, co ciepło, więc chłonęliśmy wilgoć

rozchylonymi ustami, uniesionymi do góry. Tam wszystko było proste.

I nigdy nie było za dużo. Zjadaliśmy się nawzajem, a głód,

ten zimny dotyk, zaplatał w nas supły, podchodził do gardeł.


Hunger

 

It was there, in places where we brushed against the shore. Fingertips,

for example, and bellies. This back when we were living

in strangers' houses, in an alien light, stolen from beneath windows.

 

We were young and both equally pale, our feet frozen blue.

The low tide meant no more than warmth and we absorbed the damp

with parted lips, raised ever so slightly. Where everything was clear.

 

And nothing was ever too much. We ate one another, and hunger,

that cold touch, tied knots within, then rose towards our mouths. 

 


Próba powietrza

 

Pierwszy haust zawsze jest ostry, jak igły, ale następne

przechodzą już gładko. Znowu przełykasz i znowu jest światło

w odcieniach, rozciągniętych przez całe osiedle. Gołębie wydziobują

dziury w chodniku, szukają resztek.

 

Ale wszystko już się wyśniło i wszystko jest teraz powietrzem.

Pora na wchłanianie, szukanie śladów z zeszłego roku, oswajanie się

z ciepłem. W chwili, w której nabierasz to w ręce, zawraca;

jak zwykle, muchy liżą cienie, a psy znowu gubią się w trawie,

 

ciągnąc za sobą smycze jak pętle.


 

Trial by Air

  

The first gulp is always sharp, like needles, but the next

few go down smoothly. And you swallow again, and again there is light

in shades of, stretching across the whole housing estate. Pigeons pecking

holes in the pavement, scouring for scraps.

 

But everything has already been dreamt up and all is now air.

Time to absorb, seek traces of last year, familiarise yourself

with warmth. In the moment you palm it all, it turns back;

as always, flies licking shadows, and dogs getting lost in the grass,

 

dragging leashes behind them like nooses. 



Szwy

 

Zobacz, ten dzień dopiero rysuje rzekę. Rozwiewa mgłę,

wyrzuca na brzeg porwane włókna i łuski, rybie pęcherze.

W powietrzu ciągle ściera się smak rtęci, pękają szyby;

kości wychodzą z ziemi jak pędy roślin. Dlatego rozpad,

wszystkie te rzeczy napiszesz od nowa; martwe jeziora,

zerwane przęsła. To miejsce we mnie, rosnące pod skórą

jak ziarno pleśni. Więc może trzeba zaszyć te ściegi,

pozszywać krawędzie. Zanim szwy ułożą się w słowa,

krew naostrzy noże. Chłód rozerwie pętle;

 

zobacz, ten dzień dopiero rysuje rzekę. Ból po tobie

stanie się raną, zaschnie na brzuchu, spłowieje; wrośnie.

 

 

Stitches

 

Look, the day is only now sketching the river. Parting mists,

tossing onto shore torn fibres and scales, fish bladders.

The air permanently smudged with the taste of mercury, windows breaking;

bones creeping from the earth like plant shoots. Which explains the decay,

all these things you will write anew; lifeless lakes,

ripped bays. This place inside me, growing beneath the skin,

like a grain of mould. Then perhaps we must sew up these stitches, 

thread together the edges. Before the stitches line up into words,

blood sharpening knives. The chill will rip apart the loops;

 

look, the day only now sketching the river. The pain you left behind

will turn into a wound, congealing against the belly, fading; incease. 


 

Znaki

 

Upał tli się w rękach i zaraża trawy. Dławi ziemię,

kiedy biegniemy przez pola; zbieramy małże, żujemy liście

jak cukier. Wiatr nawiewa iskry i dym gryzie w oczy.

Nad lasem niebo, w nim: ogień. Ten obraz – rzeka nabiera wody

i połyka słońce. Dzieci lepią gniazda i zasypiają ssąc palce.

Sierpień sypie im popiół we włosy, kreśli znaki na niebie.

Skacze do wody z kamieniem w gardle.

 

Ten obraz, Anno, nie daje się przełknąć. Jakby to rosło we mnie;

ślad w zgięciu ramienia. Zadrapanie na oku. Sen, który rozcina skórę

głębiej niż noże i wciska mech do tętnic, pióra wpycha do ust.

 

 

Signs

 

Swelter simmering in the hand, infecting the grasses. Choking the earth,

as we run across the fields; collecting clams, chewing leaves

like sugar. Winds tossing sparks about, smoke stinging the eyes.

Over the woods, a sky, in it: fire. This image – the river taking on water

and swallowing suns. Children moulding nests and sucking thumbs at bedtime.

August pours ash into their hair, etching signs in the heavens.

Dives the waters with a stone in its throat.

 

This image, Anna, cannot be swallowed. As if it were swelling within me;

a mark in the bend of the arm. A scratch on the eye. A dream which cuts the skin

deeper than knives and stuffs moss into arteries, feathers into mouths.  


 translated by Marek Kazmierski

Komentarze (10)

    • Czëa *
    • 14 kwietnia 2012, 17:28:59

    ile kosztuje taki tomik ?

  • tomik (i)(a)tomik w jednym stali domku
    nie stać scię na tomik bo ma kartę w dzwonku:

    ale swoją drogą to niezłe te wiersze są

  • a ile kosztuje?

  • a tam pisze, że 80 zło z przesyłką do Polski

  • Właśnie, właśnie. Off_Press wydaje dobre pozycje, z wielką ochotą przeczytałbym wszystkie, ale ich cena jest zabójcza. Szkoda..

  • Ostatnie tomiki (ok. 20 wierszy) WBPiCAK to koszt ok. 24 zło... nie wiem, czy dwa tomikix2 (=4,bo oryginał i tłumaczenie) + ręczna robota + transport z London to rozbój w biały dzień. Serio, nie wiem kto kogo...

  • niestety Marianna Witold ma rację, to nie jest dużo (chociaż jest dużo:)

    może trzeba im napisać coby tańsze ebooki wypuścili?

  • z tym macie rację, w końcu to są unikalne, pięknie wydane książki i za taką perełkę -teoretycznie- mogliby sobie liczyć dwa razy tyle. i anglik by na to okiem nie mrugnął, ale wiadomo, że w Polsce to jest jednak suma zaporowa. dla mnie też byłoby ciut dużo, nawet z przesyłką.
    i zwłaszcza, że książki żadną nowością nie są:)
    ale wiecie, to jest wydanie bardziej na tamten rynek.

  • @Jan Lete
    już od dawna działamy w sprawie ebooków, tzn. namawiam, żeby przynajmniej te starsze książki i antologie udostępnić. warto by było, nawet za określoną sumę, naprawdę warto.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się